Słówko Tygodnia, które prezentuję Wam dzisiaj, znalazłem na stronie „Jugendwort des Jahres” na Facebooku. Strona ta ma na celu wybranie słówek, które są bardzo popularne w języku młodzieżowym (die Jugendsprache). Akcję prowadzi wydawnictwo Langenscheidt, wydany został także słowniczek „Hä?? Jugendsprache unplugged 2012″, gdzie znajdziecie wyjaśnienie wszystkich dziwnych słówek młodzieżowych w języku niemieckim oraz ich tłumaczenie na angielski, hiszpański i francuski. Jego okładka to zarazem miniaturka tego wpisu, kilka stron możecie przeglądnąć na samym dole wpisu. Więcej słówek i skrótów z języka młodzieżowego znajdziecie też w innym wpisie na blogu.
Słówko Offliner jest anglicyzmem i oznacza osobę, która (na jej szczęście lub nieszczęście) raczej nieczęsto korzysta z Internetu. Nie interesuje się ona treściami tam zamieszczanymi ani sieciami społecznościowymi (soziale Netwerke). Powodem może być małe doświadczenie (die Erfahrung) lub po prostu przekonanie (die Überzeugung), że Internet nie jest potrzebny do życia.






Przeklinać każdy może… może nie każdy powinien. Przeklinają (prawie) wszyscy: kobiety, mężczyźni, lekarze, strażacy, policjanci, nauczyciele, uczniowie… Przeklinanie jest także kulturą języka, chociaż słowo „kultura” trochę nie pasuje do kontekstu. Przekleństwa (die Schimpfwörter) i wulgaryzmy od zawsze należały do naszego języka i każdego języka, który jest dla nas obcym, także do języka niemieckiego. Stąd właśnie pomysł na to
O tym, skąd pomysł na takie właśnie Słówko Tygodnia już za chwilę, najpierw krótko o znaczeniu, bo der/das Blackout (tak, rzeczownik ten ma dwa rodzaje: męski i nijaki) ma ich właściwie kilka, np.: zaburzenie świadomości, zamroczenie, chwilowa utrata wzroku spowodowana nagłym przyspieszeniem (np. u pilotów), awaria prądu oraz pustka w głowie. To ostanie tłumaczenie nas dzisiaj interesuje, zaraz je co nieco rozwinę, ale wcześniej podam kilka przykładów użycia:
Ajjjj, znowu poślizg z publikowaniem Słówka Tygodnia (miesiąc? o_O). Trudno, nic nie poradzę, nadal jest mi bardzo ciężko dotrzymać terminów publikacji tych stałych punktów na blogu. Mam po prostu mnóstwo pracy zawodowej i nie zawsze starcza mi czasu na „blogo-hobby”. Na gut, ale do rzeczy. Na słówko „Aldisierung” wpadłem kilka dni temu, przeglądając pewną galerię zdjęć na stronie Deutsche Welle. Wzięło się ono od nazwy sklepu ALDI. Pierwszy sklep z tej sieci powstał w Essen (Nordrhein-Westfalen), był to malutki sklepik, taki Tante-Emma-Laden. Dzisiaj ALDI ma swoje sklepy w wielu krajach Europy, ale też za Oceanem.
Jak przypomniało mi się to słówko, pomyślałem sobie jedno: znajomo brzmi. A nie? Nie dlatego, że usłyszałem to może kiedyś w odniesieniu do własnej osoby, bo nie piję
Pomysł na dzisiejsze Wort der Woche przyszedł mi do głowy zupełnie spontanicznie. Ni z tego, ni z owego przypomniałem sobie o niemieckim filmie (
Kto z nas nie lubi czasem wyjść na świeże powietrze (
Kawa. Wielu z nas nie wyobraża sobie poranka bez filiżanki lub kubka tego gorącego napoju. Pijamy różne rodzaje gatunki kawy i przyrządzamy ją na różne sposoby: espresso, latte macchiato, rozpuszczalna (der Instantkaffee/löslicher Kaffee) lub po turecku. Kawa pobudza i rozświetla umysł, pozwala na większe skupienie, podwyższając tym samym efektywność pracy. To m.in dlatego kawa, a dokładnie jej ziarnista forma, jest naszym
Pewnie się domyślacie, co było inspiracją do dzisiejszego Słówka tygodnia (tak na marginesie, to chyba powinienem tę rubrykę nazywać „Słówko miesiąca”, bo częstotliwość dodawania wpisów jest taka a nie inna). Tak, tak, chodzi o wczorajszy mecz Polska-Niemcy, w którym to doszło do remisu 2:2. W sumie nie jestem żadnym tam fanem piłki nożnej, mecze w telewizji raczej omijam, bo chyba minęły czasy, gdy oglądałem je od początku do końca. Kiedyś sam byłem czynnym bramkarzem i na bieżąco śledziłem wydarzenia futbolowe z Polski i Europy. Wczoraj natomiast przegapiłem pierwszego gola (widziałem jedynie powtórkę), drugiego też nie widziałem, za to dwa ostatnie już tak i uwierzcie mi, ostatnia minuta meczu zupełnie popsuła mi humor, i to tak przed snem, no wiecie co?!
