Wiosna, wiosna… a jak wiosna, to wiele osób budzi się z zimowego letargu i postanawia w ekspresowym tempie spalić kalorie, które zdążyły się im odłożyć zimą w formie cieńszej lub grubszej warstwy tłuszczyku. No w końcu wkrótce lato, wakacje, plaża i jak tam się pokazać w słabszej niż inni formie? Oczywiście ironizuję tutaj (trochę), a to wszystko przy okazji słówka, które przygotowałem na dzisiaj do rubryki „Wort der Woche”. Chodzi mi o „joggen – uprawiać jogging”. Co to jogging, każdy wie, a kto nie, temu Wiki: „Jogging – forma truchtu lub biegu w wolnym tempie. Głównym celem joggingu jest poprawa sprawności i wydolności fizycznej bez nadmiernego stresu związanego z wysiłkiem. Za jogging uważa się bieg z prędkością 7-9 km/h.”
Postanowiłem zaprezentować dzisiaj właśnie to słówko, gdyż ostatnio natknąłem się w którymś z podręczników do języka niemieckiego na jego inny wariant wymowy, mianowicie z polskim „j”, a nie „dż” na początku. Od kiedy znam to słowo, wymawiałem je z „dż”, więc miałem lekkie halo. Więc co? Od razu DUDEN z wymową (to ten z numerem 6, „Das Aussprachewörterbuch”) i wszystko jasne – wymawiałem poprawnie, ale w takim razie skąd w podręczniku ta druga wersja? Tego niestety już nie wiem, może Wy wiecie?





