Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja EduCamp. Jak już wspominałem, spotkanie odbędzie się 16. czerwca 2011 roku w Łodzi. Oj dzieje się, dzieje i będzie działo jeszcze więcej, do udziału zachęca Piotr Peszko (organizator i pomysłodawca) mówiąc: „przez ostatnie kilka miesięcy szukałem edukacyjnych perełek i zaprezentują się w Łodzi prawdziwe okazy”. Poza tym motywacją do udziału (przynajmniej dla osób „z branży”) powinien być temat: „Nowoczesne i skuteczne nauczanie języków obcych”. Zauważacie zapewne jak rozwija się wykorzystanie mediów w edukacji, jak kolejne szkoły wprowadzają komputery czy tablety do klas, jak uczniowie z tymi dodatkami pracują. Tutaj liczy się umiejętność wykorzystania tych narzędzi, to właśnie zostanie wyjaśnione na EduCamp, między innymi oczywiście. Dodatkową zachętą powinna być bogata lista prelegentów:
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 sierpnia 2010 roku klasy gimnazjalne, w których obowiązuje nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego, mają obowiązek udziału w realizacji gimnazjalnego projektu edukacyjnego. Pod tym pojęciem nie kryje się nic innego, jak zespołowe, zorganizowane i zaplanowane działanie uczniów, mające na celu rozwiązanie jakiegoś problemu z zastosowaniem różnych metod. Z praktycznego punktu widzenia wygląda to mniej więcej tak: uczniowie dobierają się w grupy (2-6 osobowe) według własnych upodobań i preferencji , a następnie , spośród zaprezentowanych przez nauczycieli tematów wybierają ten, który najbardziej odzwierciedla ich zainteresowania i zaczynają pracę nad projektem, którego koordynatorem jest nauczyciel będący autorem wybranego przez uczniów tematu.
Proste? Niekoniecznie. Czasochłonne? Bez wątpienia. Pracochłonne? A jakże! Przewidywalne? W żadnym wypadku. Twórcze? Jak najbardziej.
W momencie wejścia rozporządzenia w życie pojawiło się mnóstwo pytań, spekulacji, generalnie zrobił się szum, wszystkich ogarnęła panika, w kuluarach szkolnych zapanował chaos. Nie wszyscy tak do końca wiedzą, co dokładnie autor miał na myśli. Są szkoły, które podjęły się tego wyzwania w tym roku, inne czekają na wrzesień, z nadzieją , że nauczą się na błędach poprzedników. Jaki będzie bilans? Nie wiadomo?. W związku z tym ponawiam pytanie, czy tytułowy gimnazjalny projekt edukacyjny jest szansą czy też zagrożeniem?
Zależy, z której strony patrzeć?. Jeśli bowiem skupimy się na ciemnej stronie mocy, czyli spojrzymy na temat projektów z perspektywy nauczycieli zapracowanych, zawalonych stosem papierków i dodatkowych godzin oraz uczniów, których grafik dnia jest przeładowany do granic ich możliwości, to oczywiście, cały ten pomysł jawi się jako ogromne ZAGROŻENIE ich dotychczasowego, jakże już teraz niespokojnego bytowania. Jednak, gdy spojrzymy na ten sam problem z nieco szerszej perspektywy, porzucając na chwilę nasze ego, otwiera się przed nami druga strona, o wiele jaśniejsza.
Gimnazjalny projekt edukacyjny pozwala wyjść z więzienia schematycznego i szablonowego myślenia. GPE uwalnia kreatywność, pomysłowość i spontaniczność uczniów. Nagle okazuje się, że uczniowie, których znaliśmy do tej pory, są zupełnie inni: są twórczy, mają wiele pomysłów, niespożyte pokłady energii oraz mnóstwo wolnego czasu.
Patrycja mieszka w Golasowicach, ma 15 lat, a niemieckiego uczy się już 1,5 roku, w jej szkole jest to obowiązkowy przedmiot. Najlepiej wychodzi jej nauka poprzez zabawę. Patrycja chciałaby odwiedzić Berlin, ponieważ jest tam wiele zabytków, np. Brama Brandenburska. Niemcy kojarzą jej się z samochodami, natomiast ulubionym słówkiem jest „der Fleck – plama”. W przyszłości Patrycja chciałaby ukończyć dobrą szkołę, znaleźć dobrze płatną pracę i założyć rodzinę. Czas wolny spędza najchętniej z przyjaciółmi słuchając muzyki. Poza tym Patrycja lubi fotografię. Jej ulubionym jedzeniem jest pizza i słodycze, ale także wiele innych rzeczy.
Wczoraj portal bab.la i blog Lexiophiles ogłosiły wyniki głosowania na najlepsze blogi językowe, strony na Facebooku i konta Twitter („Top 100 Language Lovers 2011”, „Top 25 Language Learning Blogs 2011”, „Top 25 Language Professionals Blogs 2011”, „Top 25 Language Facebook Pages 2011”, „Top 25 Language Twitterers 2011”). Mnie interesuje przede wszystkim kategoria „Top 25 Language Learning Blogs 2011”, bo to właśnie w niej można było głosować na mojego bloga. W tym roku miałem dosyć mało weny, żeby prosić o Wasze głosy. Nie tak dawno skończyło się głosowanie Blog Roku, teraz…
Tak, tak, dobrze widzicie, Arschna blogu :) a dokładniej die Arschbombe – skok na bombę (do wody). Zapewne to znacie, domyślam się, że nieraz skakaliście do wody właśnie w ten sposób. Kiedyś ktoś powiedział, że na bombę skaczą ci, którzy nie umieją skakać na główkę. Zgadzałem się z tym, ale te czasy minęły jak tylko zobaczyłem, co wyrabiają goście na zawodach w Arschbombe. Jakiś tydzień temu natknąłem się na artykuł na spiegel.de, który o tym mówi, polecam lekturę i oglądnięcie poniższego filmiku. A jeżeli chodzi o skojarzenie słówka, sposób na zapamiętanie, to myślę, że nie muszę tutaj zbyt dużo tłumaczyć. Z polskiego bomba (die Bombe) + część ciała, na którą skaczemy i jest powiązanie ;)
Ciekawostka:
W sporcie dyscyplina ta nazywana jest Splashdiving i już od kilku lat organizowane są mistrzostwa świata (!) mające wyłonić najlepszego skoczka – Arschbombenspringer. Szaleństwo! :) Polecam stronę www tej konkurencji sportowej.