Język niemiecki Słownictwo niemieckie

Anglicyzmy i zapożyczenia w języku niemieckim. Więcej szkody czy pożytku?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

„Anglicyzmy wzbogacają nasze słownictwo” krzyczy tytuł zeszłorocznego artykułu na stronie Uniwersytet Ruhry w Bochum. Jedna z germanistek, Karin Pittner, od dawna obserwuje zmiany w języku niemieckim, jego rozwój i w wywiadzie tłumaczy, jakie konsekwencje niesie ze sobą napływ anglicyzmów do języka angielskiego.

Zapożyczenia z innych języków nie są niczym nowym, język polski też ma ich wiele i pochodzą z różnych języków. Pierwsze, które mi przychodzą do głowy: waserwaga, wihajster, smartfon, adidasy, T-shirt, szorty, bloger, jogging, singiel itp. Przecież nawet na co dzień używany przez nas e-mail nie jest słówkiem polskiego pochodzenia. Wróćmy jednak do niemieckiego i wspominanego na początku wywiadu.

Co na to DUDEN?

Przeglądając dzisiaj słownik DUDEN możemy natknąć się na słówka, których kiedyś na próżno było w nim szukać: Soft Skill, Mainstream, Plug-in-Hybrid czy Whistle blower. Czy skoro takie anglicyzmy znajdujemy w jednym z najważniejszych i najpopularniejszych słowników języka niemieckiego, to czy możemy uznać, że stanowią one już nieodłączny element języka niemieckiego? Że należą do niego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zdać sobie sprawę, w jaki sposób słówka w ogóle trafiają do słowników DUDEN. Słowo klucz to tutaj tzw. Dudenkorpus. Jego tworzenie opiera się na komputerowym przeszukiwaniu ponad 4 miliardów form wyrazowych z różnych źródeł: artykułów, tekstów literackich czy nawet instrukcji obsługi. Jeżeli więc w tych tekstach dane słowo pojawia się odpowiednio często, wtedy redakcja DUDEN wpisuje je na listę do umieszczenia w słowniku. Natomiast autorytet, jakim się on cieszy, sprawia, że skoro jakieś słowo już się w nim znajdzie, to dla wielu oznacza to, że należy ono już do języka niemieckiego.

Anglicyzmy – kiedy używam?

Używanie anglicyzmów w języku niemieckim ma pewnie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Sam należałem kiedyś do tej drugiej grupy, ale widzę, że wielu nazw lepiej jest używać w ich oryginalnym brzmieniu. Nie oznacza to jednak, że nagle jestem pełnym zwolennikiem anglicyzmów, nie. Korzystam z nich tylko wtedy, gdy w znaczący sposób ułatwia to rozmowę po niemiecku albo np. wtedy, gdy rozmawiam z nastolatkiem, dla którego te anglicyzmy są jedyną znaną formą. W takich sytuacjach ciekawostką i wartością dodaną może być też rozmowa o niemieckich odpowiednikach tych słówek.

Językoznawcy i przeciwnicy używania anglicyzmów, ogólnie całego tzw. Denglisch obawiają się, że po pewnym czasie słówka niemieckie, które są zastępowane przez anglicyzmy, przestaną być używane i wręcz znikną z języka, co spowoduje jego zubożenie, a także pewne ograniczenie kulturowe. Jest w tym trochę racji, jednak tylko w przypadku słówek, które faktycznie używane są w zastępstwie ich niemieckich odpowiedników. Pamiętajmy, że wiele słówek obcego pochodzenia są dodatkowym elementem języka, a nie zastępstwem, co można wręcz przyjąć za wzbogacenie słownictwa.

Don’t make a village!

Jak widzimy, nie jest tak łatwo określić, czy anglicyzmy bardziej szkodzą czy służą językowi niemieckiemu. Na pewno ich rozważne użycie (np. w języku technicznym czy innych językach specjalistycznych) jest czymś wręcz nieodzownym, jednak w mowie codziennej możemy ich stosowanie ograniczać. Często możemy je też spotkać w tekstach niemieckich piosenek, ale to już zupełnie inny obszar, chociaż ma on także wpływ na język. Przecież na celebrytach, ich mowie wzorują się młodzi ludzie. I jeszcze jedna, ważna rzecz: anglicyzmów trzeba umieć używać, ma to się odbywać w sposób naturalny. Wiele razy słyszałem w języku polskim i niemieckim „szpan” w postaci przesycenia wypowiedzi anglicyzmami. Nie brzmi to dobrze, a raczej komicznie. Tutaj przychodzi mi do głowy zdanie, które pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa: Luknij przez łindoł czy mój kar stoi na stricie. (Looknij przez window czy mój car stoi na streecie.)

Temat anglicyzmów w języku niemieckim jest kwestią sporną, od kiedy pamiętam. Wystarczy poszukać materiałów archiwalnych na ten temat, jak chociażby ten filmik od Deutsche Welle z 2008 roku.

Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? Używacie anglicyzmów? Jeżeli tak, to w jakich sytuacjach? Jeżeli nie, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.

Print Friendly, PDF & Email

Oceń ten wpis, dzięki!

Średnia ocena: 5.00 (92%) - 1 głos

Sprawdź też inne wpisy


Nauczyciel i tłumacz języka niemieckiego, od stycznia 2011 roku właściciel Szkoły Języków Obcych PAROLI, zapalony rowerzysta, fotograf-amator, bloger. Zwolennik wykorzystania nowych technologii w edukacji.

Napisz komentarz

CommentLuv badge